Nie sposób ustalić dokładnej liczby ocalonych z zagłady Żydów. Problemy sprawiają migracje ludności, powojenne zmiany granic, a także brak odpowiednich dokumentów te, które zachowały się stwarzają możliwość sprzecznych interpretacji. Niemcy dokumentowali niektóre działania bardzo skrupulatnie, inne natomiast niedokładnie lub niezupełnie. Co więcej w końcowej realizacji „ostatecznego rozwiązania” w celu ukrycia zbrodni, wszystkie jej świadectwa starano się zniszczyć. Zaraz po wojnie szacowano, że Holokaust pochłonął około 6 milionów osób z, pośród których 4 miliony zginęły w obozach koncentracyjnych, a pozostałe 2 miliony w gettach i masowych egzekucjach. Oparto je na statystykach Niemieckich. Obecnie przyjmuje się, iż w wyniku Holokauski śmierć poniosło od 5,1 miliardów do 5,8 miliona Żydów, co stanowiło około dwóch trzecich Żydów całego świata i ludności europejskiej.
300 tysięcy Żydów ocalonych z zagłady. Trudno oszacować liczbę polskich Żydów ocalonych z zagłady. Przyjmuje się, że wojnę przeżyło około 300 tysięcy, czyli 8% Żydów. W tej grupie znaleźli się tak zwani bożeńcy, którzy jesienią 1939 roku w obawie przed armią niemiecką uciekali na terytorium Wschodnie. Byli oni deportowani w głąb ZSRR, osadzeni w łagrach. Mimo trudnych warunków wysokiej śmiertelności spowodowanej epidemiami, zimnem i głodem, co najmniej 70% Żydów przeżyło. Tragiczny był bilans demograficzny na terenach okupowanych przez Rzeszę Niemiecką, tu ocalało zaledwie 2,8% Żydów. W tej grupie byli ci, których kratowano na aryjskich papierach. Wśród ocalałych były także ukrywające się w polskich domach dzieci, Wiele sierocińcach nich uratowano też w sierocińcach i przyklasztornych domach. Ocaleni z Holokaustu Żydzi starali się odbudować życie społeczne i polityczne swojej społeczności. Na gruzach powstawały synagogi, szkoły, instytucje społeczne i kulturalne.
20 kwietnia rozpoczęły się walki na terenie szopu szczotkarzy. Wkraczających Niemców przywitały strzały i wybuch wcześniej przygotowanej miny. ŻOB dowodzony przez Edelmana przeszedł z tego terenu do getta centralnego. Stroop nie mogąc poradzić sobie z oporem getta kazał je podpalić. Bojownicy nie usłuchali nakazu wyjścia z bunkru i usiłowali się bronić. Zaatakowani gazami zdecydowali się popełnić zbiorowe samobójstwo. Uratowało się tylko siedem osób, a żadna z nich nie doczekała końca wojny. Z raportu Stroopa wynika, że w trakcie powstania zniszczono 631 bunkrów i ujęto 56065 Żydów. Na miejscu zabito lub zamordowano siedem tysięcy. Do obozu zagłady z Treblince wysłano 6929 osób. Straty niemieckie miały wynieść 16 zabitych i 85 rannych. Ostatnim akordem powstania było wysadzenie w powietrze 16 maja Wielkiej Synagogi w Warszawie. Do zbrojnych wystąpień doszło również w obozach zagłady, w Treblince i Sobiborze. Sobiborze Treblince przygotowania trwały kilka miesięcy. Datę rozpoczęcia akcji wyznaczono na godzinę 4,30, 2 sierpnia 1943 roku. Planowano zdobycie broni, opanowanie i zniszczenie obozu, a w końcu masową ucieczkę w okoliczne lasy. Nie wszystkie cele udało się osiągnąć. Przejęto z magazynu kilkanaście karabinów i granaty, lecz niespodziewany incydent sprawił, że nie udało się wykorzystać elementu zaskoczenia. Podczas walki zginęli przywódcy buntu i większość członków organizacji. Około 350 – 400 poniosło śmierć w obozie, stu natomiast rozstrzelano, a około 300 więźniom udało się uciec. Dwa miesiące później wybuchło powstanie w Sobiborze. Jednakże tu przejęcie obozu okazało się zupełnie nierealne. Bunty te przyśpieszyły decyzję o likwidacji żydowskich obozów pracy na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Przeprowadzono akcję o nazwie „Dożynki”, podczas której wymordowano 42 tysiące Żydów.
Formacją zbrojną działającą na terenie getta warszawskiego był powołany do życia Żydowski Związek Wojskowy. Powstanie ŻZW datowano na jesień 1939 roku. W jego twórcach upatrywano grupę byłych wojskowych, oficerów WP. Na czele związku stał Paweł Frenkel. Jej członkami byli przedwojenni działacze Betaru. Organizacja miała własny komitet polityczny, w skład, którego wchodzili Wdowiński i Strykowski. Natomiast Frenkel jest postacią dość tajemniczą. Z relacji wynika, że mógł być on w wieku Anielewicza, należał do organizacji młodzieżowej Masada, a do Betaru wstąpił w 1938 roku. W polskim meldunku czytamy, że organizacja ta posiadała prywatny kontakt z władzami wojskowymi przez podkop na ulicy Muranowskiej. Znajdują się też informacje o zakupie broni maszynowej i inne interesujące dane. Z relacji wynika, że na uzbrojenie przeznaczono ogromne sumy pieniędzy. Sztandary Polski i Żydowski nad gettem. Do ostatecznej likwidacji getta naziści przystąpili o godzinie 4 rano 19 kwietnia 1943 roku. Tym razem Żydzi byli uprzedzeni o ataku. Wkraczając do getta kolumny niemieckie zostały zaatakowane przez ŻOB i musiały wycofać się z getta z poważnymi stratami. Podczas drugiego ataku Stroop również napotkał opór. Bojowcy ŻZW wynieśli na bronionych przez siebie pozycjach biało – niebieski i biało – czerwony sztandar. Sztandary te znikły po ciężkich walkach, obrońcy dysponowali bronią maszynową. W czasie walk poległa część żołnierzy ŻZW i niektórzy członkowie sztabu. Wkrótce też obrona getta została rozbita. Zaatakowani przez żandarmerię, rozproszyli się i pojedynczo powrócili do Warszawy. Był wśród nich również Frenkel. Zginał wówczas w walce z Niemcami. Na miejscu walk pozostały jeszcze pojedyncze oddziały, lecz i one wkrótce się wycofały.
Pierwsza żydowska organizacja bojowa powstała w Wilnie, jako reakcja na masowe mordy dokonywane przez armię niemiecką. W sytuacji, w której znaleźli się Żydzi, mieli tylko jedno wyjście. Zmuszeni byli odrzucić złudzenia i podjąć czynny opór, nawet bez nadziei na ratunek. 21 stycznia 1942 roku zawiązano Zjednoczoną Organizację Partyzancką, do której weszły organizacje syjonistyczne, budnowcy i komuniści. Kowner i jego towarzysze znaleźli schronienie w klasztorze dominikanek. Zdecydowali się jednak powrócić do getta, by otworzyć organizację bojową. Idea oporu zbrojnego w getcie warszawskim narodziła się w kręgach syjonistycznych organizacji młodzieżowych. Spośród żydowskich partii największe znaczenie w getcie miał Bund. Posiadał on trwałe związki z polskim podziemiem i ruchem socjalistycznym. Spośród partii syjonistycznych dużą rolę odgrywali Robotnicy Syjonu. 19 lipca 1942 roku Himmler nakazał zakończenie „likwidacji” ludności żydowskiej do końca grudnia 1942 roku. Rozpoczęły się przesiedlenia. Punktem zbornym był plac leżący w sąsiedztwie Dworca Gdańskiego, służący dotąd jako korytarz między gettem a stroną aryjską. Pierwszego dnia wywieziono stąd do Treblinki 6250 osób, a następnego 7300. W pierwszych dniach deportacji przywódcy w getcie mieli nadzieję, że uda im się uratować, choć część Żydów poprzez dostosowanie się do poleceń i oczekiwań okupanta. Obawiano się, że beznadziejny opór przynieść może wyłącznie pogorszenie sytuacji. Po wielkiej akcji getto zmieniło swój charakter. Pozostali w getcie Żydzi zostali przeniesieni do warsztatów. Zmniejszone getto zmieniło się w obóz pracy. Pozostało około 20 tysięcy mieszkańców, którym udało się przetrwać okres deportacji. Faktem przełomowym dla konspiracyjnego getta było nawiązanie stałego kontaktu z przedstawicielami AK. Łącznikami między stroną polską zostali Bund oraz Berman. Na komendanta ŻOB został wybrany Anielewicz, a na jego następne Cukermana. Stosunek AK do ŻOB z wielu powodów był złożony. W Żydach widziano sympatyków komunizmu, panował stereotyp o niskiej wartości Żyda jako żołnierza, a wreszcie głośno było o ich ucieczkach z armii. Zbrojny opór Żydów spowodował jednak zmianę traktowania ŻOB przez AK. „Biuletyn Informacyjny” pisał, że w najtrudniejszych chwilach wykazali się bohaterską postawą, nie stracili poczucia honoru i budzili szacunek. W tym czasie przekazano do getta 50 pistoletów z amunicją, 80 kilogramów materiału do wyrobu butelek zapalających oraz pewną ilość granatów. Ułatwiono również im zakup broni. Dalszy rozwój sytuacji stanowił jednak niewiadomą. Z jednej strony obawiano się przeniesienia zamieszek na stronę aryjską, z drugiej uważano, że przekazana Żydom broń została bezpowrotnie stracona.
Przez całą wojnę brytyjscy żołnierze nie doczekali się średniego, czy ciężkiego czołgu, który mógłby sprostać niemieckim.Bez wątpienia, lekkie brytyjskie czołgi były całkiem nieźle, ale one od 1941 roku na polu bitwy się nie liczyły. Brytyjskie Churchille i Cromwelle były dobre do trałowania min, ostrzeliwania pozycji nieprzyjaciela z dużej odległości, jako ruchome posterunki obserwacyjne i to wszystko, co można dobrego o nich powiedzieć. Brytyjskie wojska musiały polegać na dostawach z za oceanu, ale stamtąd płynęły też nienajlepsze czołgi. Czołg, nazwany General Grand był silnie uzbrojony i miał dwa działa: jedno kalibru 75 mm w kadłubie, a drugie kalibru 37 mm w wieżyczce. Był on silnie opancerzony, ale bardzo wysoka sylwetka czyniła go doskonałym celem dla niemieckich dział przeciwpancernych. Dodatkowo nienajlepszy układ jezdny nie pozwalał forsować przeszkód, które z łatwością pokonywały czołgi niemieckie. Wojna przynosiła błyskawiczny rozwój broni przeciwpancernej, a na polach bitew pojawiły się pancerzownice, wystrzeliwujące pociski kumulacyjne. Niemieckie pancerfausty i pancershereki, amerykańskie bazuki, brytyjskie piaty, bardzo tanie, były produkowane masowo. Broń przeciwpancerna stworzyła ogromne zagrożenie dla czołgów.Odpowiedzią konstruktorów na tego typu zagrożenie było zwiększenie grubości pancerza, ale grubszy pancerz, to znacznie większy ciężar, a więc potrzeba zastosowania nowego układu jezdnego, silnika, zawieszenia. Na pola bitew wyjechały ciężkie czołgi, wśród których królował niemiecki Tygrys, który ważył ponad 55 ton i osłaniał go pancerz o grubości do 100 mm. Potężne działo kalibru 88 mm, uważane za najlepsze działo II wojny światowej nadawało mu ogromną silę niszczącą. Wielu uważa, że był to najlepszy czołg całej II wojny światowej, choć wcale nie najcięższy. Inny gigant tego okresu, niemieckie działo samobieżne Yak Tiger, uzbrojone w najpotężniejszą armatę przeciwpancerną II wojny światowej, kaliber 128 mm. Pociski z tego działa przebijały pancerz o grubości 200 mm, trafiając z odległości jednego kilometra. Ten pojazd był najcięższym pojazdem pancernym II wojny światowej, używany bojowo. Ważył prawie 72 tony i ustępował tylko super ciężkiemu czołgowi typu Mouse, który nie został użyty bojowo. Mouse był jednym z największych pojazdów II wojny światowej.Od początku lufy do końca pojazdu jego długość przekraczała dziesięć metrów, a silnik o mocy 700 koni mechanicznych nadawał mu prędkość 36 km/h. Grubość jego pancerza dochodziła nawet do 250 mm. Brytyjczycy odpowiedzieli konstrukcją samobieżnego działa o nazwie Tortorls – 78 ton czystej wagi, trzy karabiny maszynowe i działo 32 funtowe. Pancerz o grubości 235 mm miał chronić załogę przed niemieckimi pociskami. Tyle tylko, że ten ogromny czołg miał slaby silnik, o mocy zaledwie 600 koni mechanicznych, rozwijał prędkość 20 km/h i daleko nie zajechał – do lamusa. Podobnie nieubłagana była historia wobec innego pojazdu: w długiej i wąskiej skrzyni na gąsienicach leżało dwóch żołnierzy – kierowca i strzelec. W czasie jazdy skrzynia była ustawiona poziomo i ten dziwny pojazd mógł łatwo skrywać się w rowach, za plotami i niewielkimi wzniesieniami. Gdy dojechał do pola walki, skrzynia unosiła się nad terenową osłonę i strzelec mógł prowadzić ogień z dwóch karabinów maszynowych browninga. Jednakże nie wykorzystano tego pomysłu w walce.